Droga do oświecenia

Pytanie.

Chciałbym powtórzyć próbę zapytania Rady za Twoim pośrednictwem, tym razem o coś innego – czy w chwili obecnej jestem na „dobrej drodze”?
Wyobraziłem sobie, że moje obecne życie to pewnego rodzaju podróż pociągiem zmierzającym do oświecenia. Jest wiele wagonów w tym pociągu, po których mogę swobodnie się przemieszczać, np. wagon medytacji, wagon nauk duchowych, wagon z najbliższą rodziną, wagon „open bar 24h”, wagon interesów zawodowych i inne. Ale niezależnie w którym z nich w danej chwili jestem, pociąg cały czas zmierza do stacji „oświecenie”, a ja na to pozwalam. I nasuwa się pytanie, czy jedzie ze stałą prędkością, czy też zwalnia, gdy przebywam np. w barze?

Mam jeszcze drugie pytanie związane z moimi wątpliwościami, czy dobrze robię, odsuwając się od nauk Jeszuy na rzecz Saint-Germaina? W końcu to Jeszua zainicjował mój kierunek duchowy i przemówił do mnie, więc może bardziej odpowiednie dla mnie są jego nauki?

 
Odpowiedź.

Witaj mój Umiłowany Bracie!
Chciałbym Cię zapewnić, że nie ma nic złego w korzystaniu z nauczań różnych nauczycieli. Jest to naturalne. W miarę podążania duchową drogą, pojawiają się różne inspiracje. To są odpowiedzi na to, co aktualnie Cię zajmuje i co będzie dla Ciebie pomocą na ten czas. W związku z tym, chciałbym Cię zachęcić do sięgania do różnych źródeł, a jeszcze goręcej namawiam Cię do sprawdzania w praktyce tego, czego dowiadujesz się w teorii. Wtedy powstaje doświadczenie, a to jest coś co wykracza poza nauczania wszelkich nauczycieli. To jest miejsce, gdzie Ty sam stajesz się swoim nauczycielem. Próbuj, eksperymentuj, doświadczaj. Po to tu jesteś.

Pociąg.
To na co na początek chciałbym zwrócić Twoją uwagę w tym obrazie, to to, co czujesz, gdy myślisz o przebywaniu w barze. Zauważ, że jest tu pewien rodzaj lęku. Oczywiście jest tam więcej odcieni emocji, ale możemy sprowadzić je wszyskie do lęku. To jest miejsce, które domaga się Twej uwagi i uzdrowienia.
Czy pociąg zmierzający do oświecenia jedzie ze stałą prędkością, czy zwalnia, gdy przebywasz w barze? Paradoks polega na tym, że aby dotrzeć do stacji końcowej z napisem oświecenie, musisz z tego pociągu wysiąść. Nie dojechać i wysiąść, tylko wysiąść teraz. Zauważ, że dopóki postrzegasz siebie, jako będącego w drodze, to jesteś w drodze, więc nie jesteś i nigdy nie będziesz u celu. To o co pytasz wymaga odwrócenia i uznania, że Ty nigdzie nie musisz jechać, że Ty już tu jesteś i zawsze byłeś. Pamiętaj, że jest to, co chcesz. Jeśli chcesz być w drodze, to w drodze będziesz. I absolutnie nie jest to coś złego – w drodze doświadczamy samych siebie.
Zapytasz: no dobrze, ale jak to zrobić? Jak wysiąść z pociągu do oświecenia i doświadczyć, że jest się oświeconym?
Wszelkie działanie jest ruchem. A stan oświecenia jest bezruchem. Jest w nieruchomym środku ruchu. Jest punktem z którego możesz ruch obserwować. Błędem byłoby więc poszukiwać oświecenia w działaniu, a więc też w drodze. Doświadczyć oświecenia, możesz jedynie poprzez porzucenie wszelkiej walki, dążeń, poprzez zatrzymanie się Tu i Teraz po to, aby zobaczyć KIM JESTEŚ. I proszę nie utożsamiaj oświecenia z wizerunkiem pustelnika, który w oczach świata nic robi. To wcale nie musi tak wyglądać. Gdy osadzisz się w samym centrum samego siebie, wtedy możesz robić cokolwiek, możesz na przykład iść do baru i nie ma to wtedy żadnego wpływu na Twoje oświecenie, bo Ty już tam jesteś.
Teraz, wszelkie rzeczy, które wykonujesz na drodze, a które mają doprowadzić Cię do oświecenia, postrzegaj proszę jedynie jako ćwiczenia pomocne w tym, aby w rezultacie zatrzymać się w bezruchu w samym środku samego siebie. Te ćwiczenia, ta droga, same z siebie do oświecenia nie doprowadzą.
Na tę chwilę, dla Ciebie, weź proszę ze sobą te myśli:
nic nie musisz;
jesteś już oświecony;
to czego doświadczasz, doświadczasz z własnej woli;
częścią Twego doświadczczenia jest doświadczanie bycia w drodze do oświecenia;
możesz kształtować to, czego doświadczasz;
nic i nikt nie może zmienić drogi twego doświadczania oprócz Ciebie samego;

Ćwiczenie dla Ciebie.
Siadaj proszę w medytacji jak najczęściej. Zwolnij się od wszystkiego, co uważasz, że musisz. Wycisz swoje ciało, umysł i emocje. I obserwuj to, co dzieje się polu Twoje świadomości. Bez oceny. Pozwól, żeby to co się dzieje, wyciszało się. To czego szukasz, jest własnie tam pod myślami i pod emocjami. Żeby to dostrzec, wystarczy na to pozwolić. To już w Tobie jest. Nie osiągniesz tego wysiłkiem. Jedynie akceptacją i pozwoleniem. Bo to jest sedno Twego jestestwa.

Wiedz, że niezależnie od tego, kogo postrzegasz jako swego aktualnego nauczyciele i tak zawsze będziemy razem, bo jesteśmy połączeni.

Jeszua

2 komentarze

  1. Czy przekaz pochodzi od istoty, która na materii była osobowością zwana Jezus?
    Jakże zupełnie inna narracja. Takie słowa przypisała bym Buddzie.
    Pozdrawiam:)

    • Tak. Masz rację, to jest bardzo buddyjskie w wydźwięku. Nie mam wpływu na treść przekazu, widocznie taki był potrzebny. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *